Vintage czy nowe? O sprzęcie słów kilka...


Fot. Marcin Matuszak

Komu oczko nie błyśnie na widok jakiegoś starego sprzętu studyjnego niech pierwszy rzuci Pultecem. Tak jest - widząc coś w starym pudełku, odrapaną obudowę, mityczny napis "made in USA", 1963, serce zaczyna nam mocniej bić a zasoby w portfelu uważamy za coś tak nieistotnego, że postanawiamy zaraz pozbyć się ich i zamienić na coś z wymienionych powyżej. Niewątpliwie historia zawarta w tych wszystkich urządzeniach, ich wiek, pochodzenie bardzo działają na naszą wyobraźnię. Ale czy rzeczywiście za ich pomocą osiągniemy oczekiwane rezultaty? Oto jest pytanie.


Niestety sprzęty studyjne i nie tylko, mają to do siebie że po prostu się zużywają. Płynący czas niekorzystnie wpływa na komponenty elektroniczne a z tychże głównie składają się urządzenia do użytku pro audio. Dodatkowo mikrofony posiadają elementy takie jak wstęgi czy membrany, które również po latach mogą już nie działać tak jak zaplanował sobie to producent. Niewątpliwie mikrofony takie jak RCA R44 czy wszelaki Neumann reprezentują najwyższy poziom jakości i brzmienia ale pod jednym warunkiem, mianowicie kiedy są w absolutnie doskonałej kondycji technicznej. Pomijam takie zdarzenia jak upadek mikrofonu na podłogę. Są mikrofony, o których mówi się że "jeśli Ci upadnie na glebę już nie warto się po niego schylać" ;) Kapsuły i wstęgi które mają po kilka mikronów grubości, są bardzo wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne. Zbyt wysoki poziom ciśnienia akustycznego, niewłaściwe przechowywanie mogą spowodować nieodwracalne zmiany w charakterystyce ich pracy, a co za tym idzie, o zgodności ze specyfikacją możemy po prostu zapomnieć. Piszę tu o przypadku, w którym to ów mikrofon jeszcze w ogóle działa. Kompresory, equalizery, preampy niewłaściwie utrzymywane przez lata będą tylko atrapami, czymś co tylko jest ciałem wspaniałego narzędzia do obróbki dźwięku ale już bez "duszy", rzeczą całkowicie bezużyteczną.


Jeśli macie sprawdzone źródło w którym kupujecie sprzęt vintage i jesteście pewni jego stanu technicznego to nie ma się nad czym zastanawiać. Taki sprzęt to chyba jedyna opcja żeby w przyszłości nie stracić zainwestowanych pieniędzy. Z czasem takie perełki jak oryginalne UREI czy Eq Pulteca, preampy Siemensa np. V72 czy WSW, utrzymane w doskonałej kondycji i fabrycznej specyfikacji mogą tylko zyskać na wartości. Niestety ja w większości przypadków nazywam takie sprzęty bardziej kolekcjonerskimi niż użytkowymi. Inwestycja w bardzo drogi np. equalizer mono zamrozi nam duże środki na lata ale niestety nie spowoduje, że nagle tłumy zaczną "walić drzwiami i oknami" do naszego studia. Trochę podobnie jest dziś z nagrywaniem na taśmę magnetyczną owianą wręcz mistyczną aurą. Jasne jest, że jeśli mamy doskonałego muzyka, grającego świetnie swoją partię, zastosujemy do nagrania wspaniały sprawny mikrofon, świetny sprawny przedwzmacniacz i to wszystko wyślemy na sprawny magnetofon np. Studera, który jest dobrze skalibrowany pod używaną w tym czasie taśmę, to jakość dźwięku będzie wręcz powalająca. Jednak łańcuch jest tak mocny jak najsłabsze jego ogniwo. Utrzymanie sprzętów studyjnych w dobrej kondycji wymaga mnóstwa pieniędzy, wiedzy, specjalistów którzy się tym zajmą. Wymiana wstęgi w starym mikrofonie, który już nie jedno przeżył, czy przywrócenie magnesowi w którym operuje cieniutka, aluminiowa tasiemka to absolutna konieczność żeby pracował jak należy i dostarczał nam dźwięk najwyższej jakości.


Jeśli jednak nie posiadamy wielkiej ilości wolnej gotówki, którą możemy przeznaczyć na utrzymywanie naszych studyjnych skarbów w pełnej sprawności technicznej, nie chcemy tracić cennego czasu na poszukiwanie części których nierzadko brakuje już na rynku, nie chcemy drżeć ze strachu podczas sesji nagraniowej że np. gdzieś w czymś sygnał na chwilę zginie albo zarejestruje się zniekształcony z powodu wady tego czy innego urządzenia wybierajmy sprzęt nowy. Istnieje na świecie wiele doskonałych replik klasycznych i cholernie drogich sprzętów studyjnych. Produkuje się mikrofony, które brzmieniem śmiało konkurują ze starymi markami nie powodując ruiny dla naszego budżetu. Istnieją fora oferujące nam dostatecznie dużo informacji o danej replice gdzie możemy przed zakupem dowiedzieć się co inni użytkownicy o nim myślą i jakie mają doświadczenia. Nie można zapomnieć też o pluginach zastępujących z powodzeniem analogowe konstrukcje. Te cyfrowe repliki wykonują również swoją robotę a jednocześnie są prawie zupełnie pozbawione wad swoich analogowych "dziadków". Ja np. od kiedy używam emulacji magnetofonów studyjnych Studera A800 i Ampexa ATR-102 firmy Universal Audio zupełnie wyleczyłem się z posiadania taśmowego rejestratora i borykania się z zakupem taśm, serwisów, sprawdzaniem stanu głowic itp. Po prostu stawiam na pracę i efektywność a porzucam niewątpliwą ekscytację z posiadania tych fajnych ale nie niezawodnych sprzętów.


Podsumowując: sprzęt jaki by nie był, nowy, używany, klasyczny, nowoczesny, znanej marki lub jakiejś niszowej manufaktury, dobrze jeśli jest w pełni sprawny. Pluginy nie są czymś gorszym od analogów, gdyż właściwie użyte i ustawione też zrobią robotę i będą nieocenione w kreacji brzmienia. Sprzęt nowy może przynieść nam równie doskonałe efekty dźwiękowe jak klasyk vintage ale zrobi to za ułamek ceny. Dodatkowo ma gwarancję producenta, która zapewnia nam przez jakiś czas spokój w użytkowaniu. Dobre repliki klasyków są tak blisko oryginału że różnią się tylko o włos. Nie ukrywajmy, obecnie tylko "złote ucho" odróżni brzmienie pluginu od analoga, czy repliki od oryginału, choć i tego nie jestem zupełnie pewien. Jednakże nic - jakie drogie by nie było, lub jakiej historii by za sobą nie ciągnęło - nie zastąpi talentu artysty czy realizatora. Jeśli myślisz, że pojedziesz np. do Abbey Road i z samego tylko tego faktu będziesz brzmiał jak The Beatles to jesteś w wielkim błędzie. To niesamowita wyobraźnia, wiedza i niekiedy odwaga twórców wykreowała wspaniałe brzmienia płyt które przeszły do historii. Sprzęt jaki by nie był jest tylko narzędziem które utworu nam nie "zrobi".




Ps. Tak czy siak życzę Wam takich sukcesów finansowych na drodze realizacji dźwięku żebyście mogli swoje środki inwestować w piękne klasyki i traktować je jako wspaniałą lokatę kapitału którą niewątpliwie są, ponieważ jest ich ograniczona ilość a w związku z tym cena wciąż rośnie.


Szymon Swoboda


41 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie