Trzydzieści siedem i trzy kreski
Trzydzieści siedem
i trzy kreski
I nie śni mi się nic
I nie śni mi się nic
Trzydzieści siedem
i trzy kreski
Powoli zapominam
Powoli zapominam
Trzydzieści siedem
i trzy kreski
Idę wciąż przed siebie
Dokąd idę nie wiem
Dziwne dni
I dziwni ludzie
Całkiem pieskie
Popołudnie
Dziś nad ranem
Coś się śniło
Nie pamiętam
Co to było
19.06.2003
Jak bardzo ...
Jak bardzo się uzależniam
Gdy biorę Ciebie do ust
Jak bardzo się w Ciebie zagłębiam
Gdy wdaję się z Tobą w grę słów
Jak bardzo się boję milczenia
Kiedy przychodzi i jest
Jak wielkie robię uniki
Gdy widzę każdy twój gest
Jak bardzo chciałbym rozpoznać
Godzinę znaczącą „to już”
Jak dojść do tego by zatrzeć
Granicę ziejącą z twych słów
Jak bardzo chciałbym tam dotrzeć
I rozbić te skały ten lód
Raz zdobyć potęgę oddechu
Co ogrzał by zimę i chłód
Bo jestem kotem
Na drodze
Który nie zawraca
Przed jadącym samochodem
19.06.2003
Radiowy skowrosłowik
Już od rana słyszę
Jak radio się śmieje
Już od rana słyszę
Jak radio ze mnie drwi
Wnet zamknę mu tę mordę
Zamknę mu ten pysk
Wnet zamknę mu tę mordę
Wnet zamknę mu ten pysk
Nawet drzewa do rozpuku
Do rozpuku śmieją się
Nawet drzewa się słaniają
Ja wciąż czuję że
Wnet zamknę mu tę mordę
Zamknę mu ten pysk
Wnet zamknę mu tę mordę
Wnet zamknę mu ten pysk
Już czwarty dzień jej nie ma
Już czwartą nie śpię noc
Na chleb opadł kożuch kurzu
A na kompot pleśni koc
Już nie wiem czy wytrzymam
Czy wytrzymam dzień
Już nie wiem czy wytrzymam
Czy wytrzymam noc
Hej idę do fryzjera
Rzuciła tylko w drzwiach
I dotąd nie wróciła
Pozostał blady strach
27.02.2003
Kwiat i cierń
Kiedy wstaje blady świt
Świat zaczyna kręcić się
Widzę uchylone drzwi
Znów wyszedłeś bez słowa
Ja tak lubię, lubię czuć
Chłodne ciepło twoich rąk
Które szukają mnie
Choć jestem tuż obok
Tak ja, jak ty
Mamy siebie tuż obok
Jak kwiat i cierń
Rosną razem ze sobą
Póki nie wbija w nas
Smutek i zazdrości cień
Oooo, nie pozwolę ci
Odejść, odejść, ani się schować
Kiedy wcześniej budzę się
Patrzę i tak bardzo chcę
Czasem słońce, czasem deszcz
Niech ci się śni
Tak jak ja, i tak jak ty
Mamy siebie tuż obok
Jak kwiat i cierń
Rosną razem ze sobą
Czasem chmurzy się i grzmi
I wszystko moknie w deszczu łez
Każę z drogi schodzić, gdy
Drażni mnie twa osoba
Czasem los jest przeciw nam
Wciąż wystawia po pięć prób
Któryś raz już uczę się
Uczę tego, co mam czuć
Tak jak ja, i tak jak ty
Mamy siebie tuż obok
Jak kwiat i cierń
Rosną razem ze sobą
Nawet w te ciemniejsze dni
Nie stracę cię — przecież to wiem
Siebie nie chcę stracić też
Ooo nie
A kiedy budzę się
Jeszcze śpisz
Słońce, czasem deszcz
Niech ci się śni
Tak ja, jak ty
Mamy siebie tuż obok
Jak kwiat i cierń
Rosną razem ze sobą
Cały czas coś mówi mi
Wszystko da się naprawić
Że to tylko kilka chwil
Bez znaczenia
Tak ja, jak ty
Mamy siebie tuż obok
Jak kwiat i cierń
Rosną razem ze sobą
Tak ja, jak ty
Mamy siebie tuż obok
Jak kwiat i cierń
Rosną razem ze sobą
09.2025
Przebijamy się
Przebijamy się
Przebijamy się
Na drugi świat
Na drugi brzeg
Przebijamy
Przebijamy się
Przebijamy się
Sztyletem i kulą
I kłamstwem też
Przebijamy
Przebijamy się
Przebijamy się
By mieć prostą drogę
By zmienić bieg
Przebijamy
Przebijamy się
Przebijamy się
By gdzieś kogoś zdobyć
Dla siebie mieć coś
Przebijamy
Przebijamy się
Przebijamy się
Przebijamy się
Przebijamy się
19.06.2003
Wojna o pokój
To jest nasza wojna o pokój
Ja zabijam ciebie
A Ty zabijasz mnie
To jest nasza wojna gdzieś z boku
Nikt naprawdę nie wie
Że w ogóle dzieje się
Ciągle walczymy o pokój
W naszej wojnie gdzieś z boku
Ciągle walczymy o pokój
Godzinę, dzień, miesiąc, pół roku
Twoja armia
kamikadze
Na przeciwko
mojej
Przeżyć tylko
Ten ma szanse
Kto nie ruszy
Tylko stoi
To jest nasza wojna o pokój
Nie wiesz o co chodzi
Ja nie wiem tego też
To jest nasza wojna bez huku
Z tobą walczę ja
Ty ze mną mierzysz się
Ciągle walczymy o pokój
W naszej wojnie gdzieś z boku
Ciągle walczymy o pokój
Godzinę, dzień, miesiąc, pół roku
Moja armia
kamikadze
Na przeciwko
Twojej
Przeżyć tylko
Ten ma szanse
Kto nie ruszy
Tylko stoi
To nasza wojna o pokój
To nasza wojna o pokój
To nasza wojna o pokoj
To nasza wojna o pokój
Ciągle walczymy o pokój
W naszej wojnie gdzieś z boku
Ciągle walczymy o pokój
Godzinę, dzień, miesiąc, pół roku
Ciągle walczymy o pokój
W naszej wojnie gdzieś z boku
Ciągle walczymy o pokój
Godzinę, dzień, miesiąc, pół roku
10.2025
Płaczę∂
Płaczę nad Twym ciałem
Białym jakby lukrowanym
Ronię łzy perliste
Granatowe jakby z atramentu
Na Twą suknię świetlistą
Ciemnieje jakby się chmurzyła
Przy Tobie kładę kwiaty
Zielone jakby niedojrzałe
Pieknie gorzko pachna
Zapach jakby tęsknoty
W koło cisza gęstnieje
Wszystko jakby zasnęło
Wszystko nieruchome
Czekam jakby na koniec wszechrzeczy
Tylko słychać spadające łzy
Cichy desant smutku na podłogę
22.11.1999
Papieros w mej głowie
Papieros w mych ustach
Wielki zamęt w głowie
Krwiożercze myśli Mam pod włosami
Mam ochotę Mówić wszystkim
Szczerze was pierdolę
Nie chcę waszych zasad
Nie chcę waszej drogi
Wolność w mojej głowie
Dlaczego się patrzysz?
Lepiej nadstaw uszu
Przejrzałem Cię na wylot
Za pomocą noża
Mam ochotę Mówić wszystkim
Szczerze was pierdolę
Nie chcę waszych zasad
Nie chcę waszej drogi
Wolność w mojej głowie
Dlaczego tu stoisz?
Wcale się nie znamy
A ja nie rozmawiam
Z nieznajomymi
Mam ochotę Mówić wszystkim
Szczerze was pierdolę
Nie chcę waszych zasad
Nie chcę waszej drogi
Wolność w mojej głowie
Poczęstuj papierosem
A potem odejdź
Zniknij za siną chmurą
I nie przeszkadzaj …
Mam ochotę Mówić wszystkim
Szczerze was pierdolę
Nie chcę waszych zasad
Nie chcę waszej drogi
Wolność w mojej głowie
05.10.2002
Niewinna kiedy śpi
Uwielbiam nie od dziś
Widzieć ją gdy śpi
Oddechu lekki wiatr
Owiewa cały świat
Uwielbiam kiedy ją
Za śpiiącą ujmę dłoń
Która łatwo tak
Mój sztywny zgona kark
Uwielbiam serca blask
Wśród migotania gwiazd
I kiedy miasto śpi
Najjaśniej wtedy lśni
Uwielbiam cały czas
Jej śpiącą widzieć twarz
Tak samo jak we dni
Niewinną kiedy śpi
07.11.2004
W wagonie kolejowym
W wąskim korytarzu
On i Ona stoją równolegle
Spojrzenia ich wzroku
Przecinają się dość często
Choć oboje udają
Że kontemplują
Uciekające obrazy za oknem
W wąskim przesmyku
Między niebem a piekłem
On i Ona stoją równolegle
Spojrzenia ich wzroku
Przecinają się dość często
Choć oboje udają
Że kontemplują
Swe przeszłe życie
On mówi sobie
Że Ona go nie obchodzi
Ona mówi sobie
Że On ją nie obchodzi
Stoją jednak
Połączeni wzrokiem
Po to
Namiętność jest po to
By płonąć
Kamienie są po to
By tonąć
Włóż rękę w płomień
By rozumieć o czym mówię
Zresztą po co ja to mówię
Ty i tak nic nie rozumiesz
Deszcze są po to
By lunąć
Domy są po to
By runąć
Choć raz zrób to dla siebie
Choć raz nadstaw ucha
Nie by podsłuchiwać
Lecz po to by słuchać
Samce są po to
By płodzić
Samice są po to
By rodzić
Czasami nie możesz
Lecz musisz uwierzyć
Że przeważnie trzeba
Trzeba zabić by przeżyć
Marzenia są po to
By gonić
Łzy są po to
By ronić
Dlaczego nie słuchasz
Mówisz że to niedorzeczne
Gdy mówię żyj godnie
A będziesz żył wiecznie
Rózgi są po to
By ganić
Noże są po to
By ranić
Wśród krzyku i śmiechu
Tniesz to na czym siedzisz
W tym zgiełku nie słyszysz
Nie mówisz lecz bredzisz
02.01.2003
Do śmierci mnie ukołysz
Ty do śmierci mnie ukołysz
Póki szczęścia mamy
Jeszcze łyk
Wcześniej pokaż mi swą twarz
Jeśli jeszcze jakąś masz
Leżysz tutaj obok mnie
A naprawdę tutaj
Nie ma Cię
Słabiej słyszę serce twe
Znikasz prawie nie ma Cię
Leżę tutaj niby z Tobą niby sam
Gdy po łyku szczęścia
Przyszło zniknąć nam
15.19.2002
Ty
Ty nigdy nie wiesz
Z kim
Ty nigdy nie wiesz
Gdzie
Ty nigdy nie wiesz
Czy
Ty nigdy nie wiesz
Że
Nie przyszedł koniec świata
Mimo że czekałaś
Nie przyszedł koniec świata
Mimo że się spodziewałaś
A ja
Nawet w pokoju
Z czerwonym parawanem
Nigdy Cię kochać
Nie przestanę
Nawet gdy myśli
Są nieuczesane
Nigdy Cię kochać
Nie przestanę
Pomiędzy zdradą
A rozczarowaniem
Nigdy Cię kochać
Nie przestanę
17.12.2003
W kinie "Wrażliwości"
W kinie „Wrażliwości”
Ckliwy film
Płakać mi się nie chce
Ciągle błądzę wzrokiem
Tu i tam
Lecz siedzę tu jeszcze
Nie wiem co ze sobą
Zrobić mam
Seans ciągle jest
W ruchome obrazy
Gapię się
Nie pada choć szept
Nie wiem czy to koszmar
Jawa – sen
Ruszyć się nie mogę
Czuję się jak taran
Co zamiast w drzwi
Wali głową w mur
Czuję się jak tarcza
Która stoi sama
Pośród gradu kul
Jestem jak ten
Kot na drodze
Który nie ucieka
Przed jadącym samochodem
Nie potrafię nic zrobić
By jak inni żyć
Nie potrafię nic zrobić
By normalnie śnić
17.12.2003
To dziś
To dziś
Ty zmazałaś
Uśmiech mi
To dziś
Stało się
Wszystko jedno
To dziś
Gdy zniknęłaś
I zamknęłaś drzwi
To dziś
Wszystko pozostało
A zniknęło sedno
21.04.2002
Szpital dla marzeń
Dzwonię do Ciebie
A Ty milczysz
Leżę obok Ciebie
A Ty milczysz
Brak spójności myśli
Brak na języku słów
Wczoraj – dzisiaj – znów
Błąkamy się wśród korytarzy
W fekalnych zapachach
Szpitala dla marzeń
Ślepo podążamy
Za radą lekarzy
Fałszywych lekarzy
Ze szpitala dla marzeń
Dotyk mój
Drażni Cię
Straszy Cię
Ręki mojej cień
Jeśli kochasz zostań
Odejdź jeśli nie
W szpitalu dla marzeń
Samego zostaw mnie
W szpitalu zimnych serc
Nie ma takich miejsc
Gdzie można ogrzać je
Jeśli kochasz
Serce swe na sercu moim złóż
Szpital dla marzeń będzie
Niepotrzebny już.
25.11.1998
Skrzydłousty Karol
Skrzydłousty Karol
Zaniemówił
I skrzydlaty potok słów
Nie wychodzi z jego ust
Łatwiej być maszyną
Niż być człowiekiem
Nie trzeba by mądrości
By nabywać z wiekiem
Skrzydousty Karol
Zaniemówił
Bo mówić nie warto
Choć to bardzo lubił
Lżej sto razy zabić
Niż choć raz urodzić
Tak jak łatwiej leżeć
Niż samemu chodzić
02.03.2003
Dla Ciebie
Nie przepłynę siedmiu mórz
Nie przeniosę gór
Obym tylko siłę miał
O nas dbać
Nie zdobędę złota gór
Nie zatrzymam chmur
Mnie na jedno tylko stać
Miłość dać
Nie mam białych koni dwóch
Ani kosza róż
Serce tego tylko chce
Z Tobą trwać
Nie polecę aż do gwiazd
Ale cofam czas
Ciągle do tej chwili gdy
Pierwszy raz
21.08.2009
Noc po nocy
Noc po nocy
Staczam się
Zanim miną
Chwile dwie
Szukaj mnie
Na samym dnie
Pokus wicher
Strąca mnie
W baru mrok
Tam chowam się
Nie jest łatwo
Wdrapać się
Na to co się
Życiem zwie
20.07.2008
Jak mi się zachce chcieć
Jak mi się zachce chcieć
Zbuduję własną wieś
Gdzie wyznaczę sobie sam
Zakres własnych ram
Które aby było pięknie
Czasami będą twarde
Innym razem miękkie
Jak mi się zachce bardzo
Zbuduję sobie miasto
Gdzie tylko podczas nudy
Gościł będę ludzi
Później wygnam tłum
By nie straszył lwów
Które podczas tej wizyty
Pozostały skryte
Jak tylko będzie czas
Zbuduję własny świat
Dla tych co uciec chcąc
Zgubili własny los
I dam im własny kąt
I dam im własny ląd
Inie będę już się wtrącał
Od teraz aż do końca
08.11.2004
Mieć to
siedząc naprzeciw tak
czując dotyk twoich rąk
setek myśli twych
koło mnie
(tak)
myślałem o tym jak
opowiedzieć prawdę ci
całą prawdę tę
o sobie
(tak)
będąc razem blisko tak
nieuczciwym stałem się
mówiąc o miłości mej
ku tobie
nie ma nic a chciałbym ... mieć
Mieć to !!!
Całe noce męczę się
Czując blisko oddech twój
Chciałbym odejść już
Nie mogę
(tak)
Nie możemy tak dłużej żyć
Między nami nie ma nic
Jeśli zdołam dziś
Ci powiem
(to)
Bardzo chciałbym aby dziś
Każdy z nas już wybrać mógł
Swoją własną
Wybrać drogę
Nie ma nic a chciałbym ...
Mieć to !!!
Powiedziałem dzisiaj ci
Powiedziałem wreszcie co
Kotłowało się
W mej głowie
(tak)
Wszystko jasne stało się
Lepiej iść niż męczyć się
Lepiej iść poszukać
Sobie
I nareszcie mieć ...
Mieć to !!!
18.07.2004
Łucja Kruk
Łucja Kruk
Siedzi w szafie
Cały dzień
Tam za drzwiami
W swoje skrzydła
Wtula się
Do tej szafy
Powkładała
Całe życie swe
Już powoli
W małym świecie
Nie może zmieścić się
Łucja Kruk
Siedzi w szafie
Cały dzień
Tylko gdy jest noc
Łucja z lekka
Wychyla się
Poza szafy brzeg
Poza czerń
Poza swego życia bieg
Prostując skrzydła
Czuje chłód
Zapomniany prawie już
Przez uchylone drzwi
Wzlatuje w noc
Unikając świec
Łucja Kruk
W ciemność wtula się
Ona tylko na to
Czeka cały dzień
13.05.2001
Człowiek na benzynę
Pewnego popołudnia
Szmat czasu temu
Uległem zmęczeniu
W życiu największemu
Jeść, chodzić i myśleć
W ogóle się nie chciało
W moim organizmie
Czegoś brakowało
Witaminy, odżywki
Ciągle połykałem
Lecz od tego tylko
Na wadze przybierałem
Raz kiedyś w garażu
Czułem coś co zaraz
Postawiło mnie na nogi
Był to smród benzyny
Co unosi się z podłogi
Przez zmęczenia stan
Przez jedną głupią minę
Stałem się człowiekiem
Człowiekiem na benzynę
16.02.2001
Jeszcze raz
Jeszcze raz
Siedzę tu
Sam bez marzeń
Sam bez snów
Jeszcze raz
Idę gdzieś
I sam nie wiem
Po co, gdzie?
Całe życie gonię coś
Co wymyka mi się z rąk
Czasem chciałbym dotknąć marzeń
Ale one strasznie parzą
Czasem kiedy idę drogą
Mijam życie, idzie obok
Nie odzywa się ni słowem
Spotkam je nad swoim grobem
Zawsze gdy zamykam oczy
Chciałbym gdzieś z tej drogi zboczyć
Lecz choć się tego wstydzę
Prócz ciemności nic nie widzę
17.12.2003
Gdy zamykam oczy
Zawsze gdy zamykam oczy
Chciałbym gdzieś z tej drogi zboczyć
Lecz choć się tego wstydzę
Prócz ciemności nic nie widzę
10.12.2003
Leżę w wannie ponad tydzień
Leżę w wannie
Ponad tydzień
I sumienie coś mnie gryzie
Że coś zrobić miałem
A nie zrobiłem
Ech kochanie
Wyszoruj mi pięty
Bo mózg mój w tej wannie
Tak bardzo wymięty
Że wstać nie mogę
By wyruszyć w drogę
Leżę w wannie
Ponad tydzień
Odmoczyłem się po szyję
I coś zrobić miałem
I nie zrobiłem
Hej kochanie
Wyszoruj mi pięty
Jutro wyskoczymy
Na proste i zakręty
A dziś wstać nie mogę
By wyruszyć w drogę
Leżę w wannie
Ponad tydzień
Już straciłem wszystkie siły
A coś zrobić miałem
I nie zrobiłem
Ech kochanie
Wyszoruj mi pięty
Ja będę w tej wannie
Leżał nieugięty
Lecz po coż mi nogi
I tak nie znam drogi
Leżę w wannie
Ponad tydzień
Już się cały rozpuściłem
A coś zrobić miałem
I nie zrobiłem
O kochanie
Daj już spokój
I się jutro mną nie szokuj
Tylko z wanny wypuść wodę
I do śmieci wyrzuć głowę
11.04.2003
Patrzę
Patrzę w dzień
Patrzę w noc
Mówię „nie dziękuję”
Odchodzę
Nie mówię nic
Mówię coś
Patrzę nie widzę
Odchodzę
Nie czuję nic
A chciałbym czuć
Mówię „no uderz”
Odchodzę
Zaciągam czarne
Zasłony na oczy
Nie widzę tego
Odchodzę
27.02.2003
Modrzewiowy gaj
Ona rzekła mu
Chodź pokażę Ci
Modrzewiowy gaj
Tam za gajem tym
Rozciąga się
Najprawdziwszy raj
Piękna była więc
Nie zastanawiał się
Choć wcale nie znał jej
Rozmawiając szli
Marzeniami był
Do przodu kilka chwil
Gaj znajdował się
Za wielką chmurą mgły
A on za nią szedł
Jak do światła ćmy
Nagle gdzieś we mgle
Zorientował się
Że zniknęła gdzieś
Gdy rozejrzał się
Stanął przed nim
Wielki Zenon S.
Głodny krwi jak wilk
I wściekły jak pies
Szumi szumi gaj
Smutną nucąc pieśń
Nie ma go
On przepadł
Za tym gajem gdzieś
Zniknął on
Zniknęła ona
Oraz wielki Zenon S.
26.02.2003
Wściekłe psy
Wściekłe psy
Puśćie w las
Bo po lesie się
Nie chodzi
Gdy jest noc
W lesie tym
Tylko ja
Późno w nocy
Chodzę z nim.
05.10.2002
Gdy zamykam oczy
W ciemny ekran
Gapię się
Nie widzę nic
Choć widzieć chcę
Ponad chmury
Wznoszę się
Choć nie spadam
Boję się
Chodzę lecz
Nie poruszam się
I choć stoję
Mijam Cię
Choć za rękę
Ciągniesz mnie
Boje się że
Nie dogonię Cię
Trzymam głowę
W paszczy lwa
Czy on mnie zje
Czy zjem go ja ??
15.09.2002
Abstrakcjonista
Abstrakcjonistą jestem ja
Tuż za mną stoi mój dom
Nie ma dachu ani ścian
Tylko jeden ciasny kąt
Moim dziełem jesteś ty
Pracowałem wiele dni
Moim dziełem jesteś ty
Pracowałem wiele dni
Dziwnie piękne są twe oczy
Gdy życie ze śmiercią
Bój o ciało toczy
Dziwnie piękne są twe oczy
Jesteś dziełem doskonałym
Schowam cię przed światem całym
Jesteś dziełem doskonałym
Schowam cię przed światem całym
A twe słowa pięknie brzmią
Kiedy głoski są
Przemieszane z krwią
A twe słowa pięknie brzmią
Wiesz że ja stworzyłem cię
Mnie zawdzięczasz piękno swe
Wiesz że ja stworzyłem cię
Mnie zawdzięczasz piękno swe
W mym domu bez ścian będzie dobrze ci
Gdy przed całym światem
Zatrzaśniemy drzwi ...
24.05.1999
Diana
Musisz umrzeć Diano
Człowiek nie daje Ci
Żadnych szans
Musisz umrzeć Diano
Bóg nie może
Z nim dyskutować
Pozostajesz w cudzych rękach
Aż do wyjaśnienia sprawy
Sprawy która smuci
Ale większość bawi
Leż cichutko i nic nie mów
Wszystko co powiedziałaś
Już dawno zostało użyte
Przeciwko tobie
Musisz umrzeć Diano
Możesz tylko patrzeć
Jak to twoje życie
Schodzi w dół schodami
24.11.2000
Dziwki syn
Pchał się na świat
Jak ktoś
Kto kimś wielkim miał się stać
Jak kwiat
Co stał
Chociaż deszcz lał i wiał wiatr
Tak chciał
By ktoś
Na ramiona wciąż go brał
Nie dane było jednak to
Czego chciał
Inne życie przyniósł los
Ojciec ciągle chlał
I wciąż śmierdział
A on kochał go
Matki nie znał
A wołali go
Dziwki ścierwo
Babki głos grzmiał
Co rok
Gdy urodzin nadszedł czas
Żyj tak
Na złość
Wbrew kolejom losu złym
Jak ptak
I tak mijał czas
01.11.1999
Domek z kart
Zdmuchnąłem domek z kart
Na stół cichutko spadł
Jak moje życie
Gdy odeszłaś w siną dal
Wspominam chwile te
Gdy kochaliśmy się
Wśród pościeli fal
Swój poznając smak
Nie płaczę teraz gdy
Odwiedzasz moje sny
Nie spotkamy znowu się
10.05.2010
Grzbiety fal
Wyjeżdżam z miast
kwadratów, schodów, klatek
I jadę sam
Tam gdzie zielone fale
Gdzieś jest ten mój wyśniony świat
Taki co
Wolnością karmi duszę mą
A ja
Na grzbiety fal
Się wspinam tchu ostatkiem
A w piasku plaż
Zanurzam swoje palce
I idę tam
Nęcony szczytu blaskiem
By z życia brać
To co najlepsze dla mnie
Jest taki czas
Myślenia gdzieś ukradkiem
Co robić mam
I wtedy jednoznacznie
Dotyka mnie potrzeba zmian
Takich co
Pozwolą pełny oddech brać
Ja wiem to
Na grzbiety fal
Się wspinam tchu ostatkiem
A w piasku plaż
Zanurzam swoje palce
I idę tam
Nęcony szczytu blaskiem
By z życia brać
To co najlepsze dla mnie
Nie jestem z tych co w miejscu tkwią
To nie ja
Tam gdzieś daleko też jest dom
Znajdę go
Im mocniej wieje wiatr
Tym bardziej pcha mnie w siną dal
Na grzbiety fal
Się wspinam tchu ostatkiem
A w piasku plaż
Zanurzam swoje palce
I idę tam
Nęcony szczytu blaskiem
By z życia brać
To co najlepsze dla mnie
13.06.2024
Czarne postacie
Późna noc
Domowników głęboki sen
Zasnęli myśląc, że bezpieczni są
lecz w ciemności słychać skrzypienie wejściowych drzwi
Czarne postacie
Cicho suną korytarzem
Dziecko w kołysce
Zanurzone w dalekim
Świecie dziecięcych snów
Nie zbudzi się
Czarne postacie
Rozpraszają się po domu
Piękna dziewczyna
Zbyt piękna by żyć
Śpi na boku nie przeczuwając nic
Cichy szum na schodach
Kobieta i mężczyzna
Spleceni śpią w łóżku
Tak
Pozostaną tak na wieczność
Myślisz, że to koszmary
Myślisz że to sen
Nie
Śpiąca para
Zardzewiały nóż
Cichy jęk
Piękna dziewczyna
W Łonie straszny ból
W oczach mgła
Piękna koniec już
Pustej kołyski lekki ruch
Skrzypienie drzwi
To koniec
już
09.09.1998
Dzikość serca
Ludzie mówią ucz się pilnie
Dobrym chłopcem musisz być
Ludzie mówią idź do pracy
Bez pieniędzy trudno żyć
Ludzie mówią bądź spokojny
I spokojnie sobie żyj
Ludzie mówią nie pij tyle
Albo chociaż się z tym kryj
Ludzie mówią, mówią, mówią
Dają setki mądrych rad
Mnie to wcale nie obchodzi
Mama swój własny dziki świat
Ludzie mówią wolna miłość
To jest bardzo ciężki grzech
Mnie to wcale nie obchodzi
Seks uprawiam, trzy na trzech
Ludzie mówią zmienisz się
I nie rozumieją mnie
Ja już nigdy się nie zmienię
Dzikość serca we mnie jest
14.10.1998
Rzeczywistość psa
Rzeczywistość się zmieniła
Rzeczywistość ma
Rzeczywistość przeszła z ludzkiej
W rzeczywistość psa
Jestem psem
Jestem psem
Jestem psem
Wczoraj był dzień
Był piękny kolorowy dzień
Dziś jestem psem
Wszystko wokół szare staje się
Szczekam jak pies
Jem jak pies
Kocham się jak ... pies
I ty też nie chcesz mnie
Więc kamień weź
I we mnie rzuć
Jestem psem
I nie wiem sam
Kiedy psem stałem się
Znaczę swoje terytorium
Wczoraj był piękny dzień
Znaczę swoje terytorium
Więc nie podchodź
Bo pogryzę cię
Smutek w oczach
Szarość dnia
Taka właśnie jest
Rzeczywistość psa
25.11.1998
Fabryka Nekrofilmów
Oczy krwią zaszły mi
Gdy patrzę na ten smutny film
Akcja wartko toczy się
Nikt nic nie mówi dziś
tylko krzyczy raczej
Manekinów ludzkie twarze
Uczucia grać próbują
Płacz zgrzytanie zębów to jest to
W co Polacy bawić lubią się
Kamera nieruchoma jest
Kamera martwa jest
Fabryka nekrofilmów
Fabryka nekrofilmów
Necrofilm pictures
Oczy krwią zaszły mi
Gdy patrzę na ten smutny film
Aktorzy drugoplanowi grają
Każdy tylko oskara dostać chce
Za co dostać – ja pytam się
Krew do krwi nie podobna jest
Ambicja dziwna bywa
Nikt nie zadaje już pytania
Być albo nie być
Kamera nieruchoma jest
Kamera martwa jest
Fabryka nekrofilmów
Fabryka nekrofilmów
Necrofilm pictures
14.05.1999
Kara za ...
Leżymy Ty i Ja
Na brudnej pościeli
Pod świętym obrazem
W tak głośno skrzypiącym
Przed chwilą łóżku
Byliśmy złączeni
Mimo że nie jesteśmy
Zapisani w żadnej księdze
Związków międzyludzkich
Na brudnej pościeli
Pod świętym obrazem
W skrzypiącym łóżku
Za chwile uniesień
Postawiono nas przed sądem
I zamknięto bramy nieba
14.05.1999
Dualizm
Miałem rozwiązany but
Rozwiązał się i drugi
Odpadł od płaszcza guzik
Drugi również opuścił miejsce swojego bytowania
Dostałem w policzek
Nadstawiłem i drugi
Dualizm rozpierdolu tego świata
Jest poważny
Tęcza ma kolor barwny
Nie od wczoraj
Pies na suce
Mężczyzna na kobiecie
Kamień na kamieniu
Grosz do grosza
Dostałem w policzek
Nadstawiłem i drugi
Dualizm rozpierdolu tego świata
Jest niezmienny
Tęcza ma kolor barwny
Łącząc dwa skraje widnokręgu
Kain i Abel
Sodoma i Gomora
Miłość i śmierć
Gaz i komora
Dostałem w policzek
Przed drugim był unik
Dualizm rozpierdolu tego świata
Teraz mnie dotknął
Wczoraj byłem z Tobą
Dziś to co nas łączy
Ma kolor barwny
02.11.1999
Niedopatrzenia
Jadąc pociągiem
Relacji stąd do nikąd
Nie patrzę w okno
Choć przedział jest pusty
Nie patrzę w okno
Gubiąc po drodze myśli
Patrzę w nic
Nie patrzę w okno
Bo okna nie są do patrzenia
Niedopatrzenia
Bo okna nie są do patrzenia
Niedopatrzenia
Jadąc pociągiem
Nie potrzeba mi oczu
Bo patrząc w nic
Nie używam wzroku
Nie patrzę w okno
Gubiąc po drodze myśli
Patrzę w nic
Nie patrzę w okno
Bo okna nie są do patrzenia
Niedopatrzenia
Bo okna nie są do patrzenia
Niedopatrzenia
06.11.2001
Powiedz, po co mi ta jesień?
Powiedz po co mi ta jesień?
Ten październik albo wrzesień
Po co ciepło w chłód się zmieni?
Po co mi czerwień zieleni?
Chcę by lato trwało wiecznie
Wiosna też lecz nie koniecznie
Chcę by lato trwało wiecznie
Lecz wiecznie trwać to niebezpieczne
Powiedz po co lód na wodzie?
I tak nie można po nim chodzić
Powiedz po co pada śnieg?
Gdzie się podziały liście z drzew
Chcę by lato trwało wiecznie
Wiosna też lecz nie koniecznie
Chcę by lato trwało wiecznie
Lecz wiecznie trwać to niebezpieczne
06.01.2002
Jak one pięknie pachną
Dobry boże pomóż
Dojść chociaż do domu
Stoję tak czasami
Nad klombem z kwiatami
I myślę i myślę
Jak one pięknie pachną
Szczególnie w tych trudnych dniach
Jak one pięknie pachną
Dobry boże pomóż
Dojść chociaż do domu
Stoję tak i nie pamiętam
Co, z kim, gdzie, kiedy i o której
Jak one pięknie pachną
Nie potrafię myśleć
Jak one pięknie ... w tych trudnych dniach
Dobry boże pomóż
Dojść chociaż do domu
Stoję tak i wypływa
Struga kwaśna i kolorowa
Ze mnie
Jak one pięknie pachną
Mimo tego całego wypływu
Jak one pięknie pachną
Mówię sobie
Nigdy więcej
Nigdy tego
Nigdy tego z tamtym
Dobry boże pomóż
Dojść chociaż do domu
Z ciężką głową stoję
I udaję że się modlę
I myślę i myślę
Jak one pięknie pachną
Pod moją głową nad kwaśnym i kolorowym
Jak one pięknie pachną
Kładę twarz na płatkach
Czuję miły chłód czerwieni
Alkohol opłynął moje ciało
Trzynaście razy dookoła
Czternastego nie pamiętam
Upadam ...
10.06.1999
Salvador Dali
Salvador Dali
Cały świat się wali
Imperialne wąsy
Wokół dupy pląsy
Salvador i Gala
Przyglądam się z dala
Krzyż Lapis Lazuli
Ty w nocnej koszuli
Kuszenie nade mną
A cnoty pode mną
Długonogie konie
Lucyfer na tronie
Avida Dollars
Gdzieś ty kurwa polazł
Zgwałcona dziewica
Leci krew z prysznica
Paranoja jest goła
Schizofrenia wesoła
Adolf Hitler żyje
Lizałem mu szyję
Mussolini przeczy
Że ma tłuste plecy
Nieprzebyta granica
Bez błony dziewica
Miętoszę zeschłe piersi
Mej znajomej – śmierci
Drapię za uchem
Jej znajomą – kostuchę
Moje D.N.A.
Dotknęło już dna
Jestem hedonistą
Wierzę w nic i wszystko
Wierzę w nic i wszystko
Wierzę w nic i wszystko
06.12.1999
Kurwy
Kurwy to kobiety
atrakcyjne inaczej
Kurwy to kobiety
atrakcyjne w rozpaczy
13.12.1999
Azbestowe nietoperze
Nietoperzem jestem białym
Bo z azbestu jestem cały
Piec ognisko palenisko
Naturalne środowisko
Azbestowe nietoperze
Nie zobaczę nie uwierzę
Jednak stoję tu przed tobą
Białe skrzydła mam i ogon
Tuż po nocnym polowaniu
Kładę się na mym posłaniu
Kładę się pośród płomieni
Azbest życie me odmienił
Zakochałem się w dziewczynie
Z krwi i kości chcę być przy niej
Rakotwórcze me działanie
Złe wrażenie robi na niej
Azbestowe nietoperze
Nie zobaczę nie uwierzę
Jednak stoję tu przed tobą
Białe skrzydła mam i ogon
Azbestowym mówiąc szczerze
Być nie może żadne zwierze
Nietoperzom się udało
Azbestowe posiąść ciało
18.08.1999
Jak bardzo ...
Jak bardzo się uzależniam
Gdy biorę Ciebie do ust
Jak bardzo się w Ciebie zagłębiam
Gdy wdaję się z Tobą w grę słów
Bo jestem kotem
Na drodze
Który nie zawraca
Przed jadącym samochodem
Jak bardzo się boję milczenia
Kiedy przychodzi i jest
Jak wielkie robię uniki
Gdy widzę każdy twój gest
Bo jestem kotem
Na drodze
Który nie zawraca
Przed jadącym samochodem
Jak bardzo chciałbym rozpoznać
Godzinę znaczącą „to już”
Jak dojść do tego by zatrzeć
Granicę ziejącą z twych słów
Bo jestem kotem
Na drodze
Który nie zawraca
Przed jadącym samochodem
Jak bardzo chciałbym tam dotrzeć
I rozbić te skały ten lód
Raz zdobyć potęgę oddechu
Co ogrzał by zimę i chłód
Stoję na środku drogi
Stoję na środku drogi
Stoję na środku drogi
Stoję na środku drogi
Bo jestem kotem
Na drodze
Który nie zawraca
Przed jadącym samochodem
Bo jestem kotem
Na drodze
Który nie zawraca
Przed jadącym samochodem
01.12.2004
Palestyna
Jednych świat nasz widzi
Innych nie dostrzega
Pierwsi są jak kwiaty
Drudzy, ścięte drzewa
Dlaczego nie płaczesz
Czy tego nie widzisz
Bycia obojętnym
Dziś trzeba się wstydzić
Skrzywdzona dziewczyna
Zostawiona sama sobie
Pod cielskiem olbrzyma
Ma na imię Palestyna
Nikt do niej nie dzwoni
Ran nikt nie opatrzy
Słowem jej nie wspiera
Nie pomoże zasnąć
Udajesz że słyszysz
Udajesz że widzisz
Udajesz że czujesz
Udajesz że żyjesz
Skrzywdzona dziewczyna
Zostawiona sama sobie
Pod cielskiem olbrzyma
Ma na imię Palestyna
Moje oczy pokrył kurz
Ze zburzonych murów gruz
Życie w niej się ciągle tli
Serce bije słabo już
Skrzywdzona dziewczyna
Zostawiona sama sobie
Pod cielskiem olbrzyma
Ma na imię Palestyna
Zgwalcona dziewczyna
Zostawiona sama sobie
Pod cielskiem olbrzyma
Ma na imię Palestyna
Nie ma pokoju bez pamięci.
Nie ma życia bez nadziei
09.2025
Człowiek w lustrze
Co dzień rano
Zmywając z twarzy
Sen
Oglądam w lustrze
Kogoś o kim mało
Wiem
Woda spływa z twarzy
Kroplą niby
Łza
Oglądam w lustrze
Kogoś kogo słabo
Znam
Myślę sobie wtedy
Co takiego łączy
Łączy mnie
Z twarzą tą
Myślę sobie czy
Czy urodzić się
To był mój
Jedyny błąd
Najlepiej bym
Ze snu nie budził
Się
I nie patrzył w oczy
Komuś o kim mało
Wiem
Najlepiej zmienił bym
Widok w lustrze
Mym
I więcej nie przejmował
Się człowiekiem
Tym
28.06.2004
Ty Bóg
Nigdy nie zapomnij
Że to Ty jesteś bogiem
I że tylko Ty możesz
Decydować o sobie
Wstajesz rano
Przetrzyj oczy
W lustro spójrz
Dobre ciuchy włóż
Widzisz tego
Na którego
Podobieństwo
Wymyślono boga
Nigdy nie zapomnij
Że to Ty jesteś bogiem
I że tylko Ty możesz
Decydować o sobie
Nie oddawaj siebie
Sprawczej mocy
Kogoś kogo nigdy
Nie zobaczą oczy
W siebie wierz
Lepiej nikt ani nic
Nie zatroszczy się
O Ciebie
Nigdy nie zapomnij
Że to Ty jesteś bogiem
I że tylko Ty możesz
Decydować o sobie
Masz w sobie moc
Masz odwagę by
W swoje ręce wziąć
Po swojemu żyć
To trudna droga jest
Wolność nie żałuje łez
Nie jest łatwo iść
Gdzie nie szedł jeszcze nikt
Nigdy nie zapomnij
Że to Ty jesteś bogiem
I że tylko Ty możesz
Decydować o sobie
Nigdy nie zapomnij
Że to Ty jesteś bogiem
I że tylko Ty możesz
Decydować o sobie
15.11.2025
