Nagrywanie bębnów - jak to robi Steve Albini



Steve


Steve Albini to temat rzeka. Realizator jedyny w swoim rodzaju. Osoba o bardzo wyrazistych poglądach na temat procesu nagrywania zespołów, ale też niekwestionowany autorytet w temacie realizacji dźwięku. Bezkompromisowy muzyk w zespołach takich jak: Big Black, Rapeman czy najbardziej znany Shellac. Jest zdeklarowanym przeciwnikiem tytułowania go producentem muzycznym. Tutaj trzeba dodać, iż w USA producent jest uważany jako jeden z twórców muzyki danego zespołu i jest upoważniony do czerpania zysków ze sprzedaży płyt. Steve stwierdził niegdyś że gdyby tak postępował, byłby jak budowlaniec który po dwudziestu latach odwiedza dom który wybudował i każe sobie jeszcze dopłacić za to, że dom stoi. Jako realizator jest też przeciwny ingerowaniu w to co zespół gra i modyfikowaniu kompozycji w celu podporządkowania jej trendom komercyjnym. Jest właścicielem studia Electrical Audio w Chicago będącego w kategorii najlepsze studio nagrań.


Specyficzny sound


Pierwszy mój kontakt z soundem Albiniego był całkiem nieświadomy. Kupiłem po prostu płytę Nirvany pt. In Utero. Pierwsza rzecz jaka mnie uderzyła to specyficzne, podwójne odbicie w brzmieniu perkusji. Dokładnie nie wiedziałem wtedy o co chodzi ale niewątpliwie sprawa była frapująca. Po jakimś czasie dotarłem do tego, kto stoi za kreowaniem takiego brzmienia. Płyta powstała w Pachyderm Studios znajdującym się w Cannon Falls, stan Minnesota. Nie ukrywam, że zakochałem się w jego podejściu do pracy w studio nagrań. Rozpoczął się proces "drążenia" tematu. Od Nirvany przez P.J. Harvey, The Jesus Lizard, Nine Inch Nails, Jon Spencer Blues Explosion, czy solową płytę Roberta Planta & Jimiego Page'a.

Ps. Ostatecznie po protestach ze strony wytwórni "In Utero" zmiksował Scott Litt producent R.E.M..Albini był po prostu zbyt surowy w brzmieniu, co z kolei bardzo odpowiadało Cobainowi.


Klimatyczne studio nagrań o oryginalnym brzmieniu


Albini zasłynął specyficznym brzmieniem już zanim osiadł w swoim magicznym Electrical Audio. Kreował je na swój sposób w różnych przestrzeniach. W swojej aktualnej siedzibie specyficzny sound uzyskuje w studio "B" nagrywając perkusję w ogromnej klatce schodowej. Pewnie macie skojarzenia z Hedley Grange i słynnym soundem Bonhama w When the Levee Breaks. Owszem tak, ale Albini ma swoją własną sygnaturę i własny betonowy live room który jest połączeniem klatki schodowej z bunkrem lub wnętrzem komina. Jak już wcześniej wspomniałem najbardziej oryginalnym elementem brzmienia płyt nagrywanych przez Steviego jest perkusja. Przejdźmy zatem do opisu techniki mikrofonowania jaką posługuje się ten wybitny realizator.