Nagrywanie bębnów - metoda Glyna Johnsa

Zaktualizowano: sty 4


Fot. Burn This Song


Nagrywanie perkusji, odwieczna walka

Gdy myślimy o nagrywaniu perkusji staje nam przed oczami las statywów, mnóstwo mikrofonów. Problemy, problemy, problemy :) Dzisiejsze możliwości techniczne umożliwiają podłączenie kilkunastu mikrofonów na jeden zestaw perkusyjny. Podwójne overheady, tom i floor tom nagrywany również od strony naciągu rezonansowego, room, hi hat i można by jeszcze długo wymieniać miejsca w których da się postawić mikrofon. Oczywiście, jest to metoda skuteczna, pozwalająca na różnorakie kształtowanie brzmienia i niekończącą się zabawę w poszukiwanie "tego soundu". Przenieśmy się jednak kilkadziesiąt lat wstecz. Wtedy realizatorzy mieli cztery lub maksymalnie osiem śladów zapisu na taśmie i tak jak my obecnie, a nawet chyba trochę bardziej walczyli o jak najlepsze efekty brzmieniowe za pomocą jak najmniejszych środków nawet mając do dyspozycji najlepsze studio nagrań.


Glyn Johns


Glyn Johns to brytyjski muzyk i realizator dźwięku, który współpracował min. z The Rolling Stones, The Who, The Eagles (współtworzył oryginalne brzmienie tego zespołu), The Band, Ericem Claptonem, The Beatles (pracował przy sesji Get Back) , jednak chyba największą sławę przyniosło mu potężne brzmienie perkusji Johna Bonhama z Led Zeppelin. Glyn opracował własną metodę nagrania zestawu perkusyjnego za pomocą czterech mikrofonów. Zasada opierała się na ujęciu instrumentu jako całości a nie nagrywaniu pojedynczych jego elementów.

Wielu realizatorów powtarzało ten patent i na cześć jego twórcy został nazwany metodą Glyna Johnsa.


Na czym polega nagranie perkusji metodą Gyna Johnsa


Zaczynamy od ustawienia monofonicznego miktofonu overhead około 1 - 1,2 m nad werblem lub środkiem zestawu (wybieramy lepiej brzmiącą opcję). Powinniśmy próbować tak długo, aż usłyszymy zbalansowany obraz werbla, tomów i talerzy. Dźwięk powinien być jak najbardziej przyjemny, nawet jeżeli bębniarz gra bardzo dynamicznie. Jeśli będziemy mieli problem z brzmieniem talerzy należy mikrofon unosić stopniowo w górę. Można też skierować go nieco w stronę tomów jeśli chcemy uzyskać więcej środkowego pasma i ataku.

Po uporaniu się z ustawieniem pierwszego mikrofonu zabawa zaczyna nabierać tempa. Bierzemy drugi mikrofon i stawiamy około 15 cm nad obręczą floor tomu i kierujemy go w stronę hi hatu. Ogólnie mówiąc drugi mikrofon "słucha" zestawu na przestrzał. Bardzo ważną kwestią jest oczywiście wyrównanie fazowe. Mikrofon musi być dokładnie w tej samej odległości od środka werbla co pierwszy mikrofon. Wystarczy wziąć zwykły kabel mikrofonowy, poprosić bębniarza aby przytrzymał go na środku naciągu werbla i drugi